_blog malinka92
Niedzielne przymulanie 2010-03-07

Nie lubię niedzieli... Nawet w ten dzień zwykle nie chce mi się wychodzić z domu bo jest pusto na ulicach. Chyba gdzieś po drodze straciłam sens życia. Właściwie to nie wiem po co żyć, skoro każdy kolejny dzień jest taki sam.
Nie chcę jutra. -.-



'Uciec tam, gdzie nikt nie pyta nas
O to skąd jesteś
I jak się nazywasz
Gdzie każdy z nas
Może poczuć się taki sam
Uciec tam, gdzie nieważne to
Jakiego koloru są nasze twarze
Gdzie możesz kochać kogo zechcesz
Jak mocno chcesz. '


Dołek 2010-03-06

Wróciła zima! :|
A już było tak pięknie... Mam nadzieję że to tylko taki 'stan przejściowy' i za kilka dni znowu będzie śliczne słoneczko :-)
Rano byłam na zakupach... Potem złapał mnie taki chwilowy dołek. Ale żyję nadzieją, że wszystko się ułoży. MUSI, nie ma innego wyjścia i tyle. :-D
Obawiam się tego co poniedziałek będzie w szkole... Jak wyjdę z tego cała to będzie dobrze :-D W końcu "co nas nie zabije to nas wzmocni". I tego się trzymam.


jeszcze gorzej niż źle 2010-03-05

Boże! Jeżeli istniejesz, to jak możesz na to pozwolić?! Czy ja już mało się nacierpiałam w tej cholernej szkole? -.- A teraz jest NAJGORZEJ! Czyli że gorzej chyba się nie da, chociaż przy moim "szczęściu" to wszystko jest możliwe. Tyle wstydu, upokorzenia, problemów, moich zszarganych nerwów, nieprzespanych i przepłakanych nocy. Czy to wszystko jest tego warte? NIE!!! Je*bana szkoła. Gdybym mogła cofnąć czas te dwa lata wstecz... na pewno teraz nie byłabym w takim gównie. Nie mam siły... muszę dziś porozmawiać z matką, co będzie trudne bo znam jej opinię na ten temat (już nie raz to przerabiałyśmy). A już tak czekałam na ten weekend, miałam dziś jechać do koleżanki... Przez to co stało się dzisiaj nie ma siły, ochoty, chęci...niczego. Ja już nie wyrabiam. Muszę się wziąć za siebie i to ostro, mimo przeciwności losu będę się starać, żeby z tym wszystkim coś zrobić. Nie wiem czy dam radę... niby muszę. Ale co z tego wyjdzie to zobaczymy.


powoli zaczynam mieć dość 2010-03-04

Ostatnio bardzo łatwo można mnie zdenerwować. Irytuje mnie każda drobnostka. Nawet rzeczy, którymi nie powinnam się przejmować. Czuję się, jakby siedziały we mnie dwie osoby. Jedna jest bardzo pozytywnie nastawiona, żyje nadzieją że wszystko będzie ok, a druga to jej przeciwność. Nie wiem której z nich bliżej do mnie :-P
W każdym razie mam ciągłe wrażenie, że moje życie to jedno wielkie nieporozumienie (ale się zrymowało ;-o ). Nie żebym się żaliła nad sobą, ale wydaje mi się że ciągle pakuję się w to co nie powinnam, innymi słowy często czuję się jakbym wdepła w psią kupkę.Każdy chyba popełnia czasem jakieś błędy, ale ja jestem w tym już mistrzem. Mam wrażenie, że ciągle pojawiam się w złym miejscu o złej porze. Zawsze życie jakoś tak się zapętli, że ja ląduję w najgorszym g*wnie. (przepraszam za wyrażenie). Nie wiem jak inni sobie ze wszystkim radzą, że im się zawsze 'jakoś' ułoży. Też bym tak chciała.


Dietka. 2010-03-03

Dziś nie chciało mi się nawet wstawać z łóżka. No ale musiałam niestety. Cały dzień jest mi tak jakoś zimno, nie wiem czemu, ale gorączki podobno nie mam ;-D
Dziś znowu się wkurzyłam (lekko mówiąc) w szkole, mam dość tych ludzi -.- Coraz bardziej sobie pozwalają, myślą że jak jest ich więcej to mają przewagę. Muszę coś wykombinować, chyba zostaje mi ostateczna ostateczność, rzecz o której mylślałam już na początku, ale starałam się jak najszybciej wybić sobie to z głowy. Ale jak tak dalej pójdzie to jestem gotowa na najostrzejszy hardkor :-D Aż rozpiera mnie.. energia pomieszana ze złością.
Od dziś zaczynam dietkę, no dobra, miało być od wczoraj, ale dałam ciała :(
Mam nadzieję, że tym razem wypali :-D Na razie mam żołądek przepełniony czekoladą i batonikami, rano zjadłam tylko serek i miałam wytrwać do obiadu, ale tak się zdenerwowałam że musiałam ;|


źle... 2010-03-02

Chyba się zakochałam. Sama nie wiem. Nie czuję się zakochana, ale nie potrafię wytłumaczyć tego, że jestem zazdrosna o to że jakaś dziewczyna do niego pisze. Wstyd mi się przyznać nawet przed sobą, ale wchodzę na GG z nadzieją, że on będzie. A jak go nie ma to się zastanawiam co teraz robi. Myślę o nim przynajmniej kilka razy na godzinę. Nie chcę się już nigdy więcej zakochać, mam tylko nadzieję, że TO nie to. Poza tym beznadziejnie byłoby się zakochać w kimś, kto mieszka jakieś 300 km dalej.
Już mam zły humor... Wiedziałam, że mój dobry nastrój spowodowany ładną pogodą prędzej czy później się ulotni, ale jednak miałam nadzieję, że zniknie raczej później niż wcześniej. Ale co zrobić.
Mam już dość użerania się z niektórymi osobami z mojej kochanej klasy. Ich teksty są żałosne. Jak można nienawidzić kogoś za to, że nie słucha Dżemu i innej pochodnej od tego muzyki? Każdy ma inny styl, inny gust, każdy żyje własnym życiem i chodzi swoimi ścieżkami. Czasem mam wrażenie, że niektórzy ludzie mający po 18 lat zachowują się jak dzieci z gimnazjum. Nie mam ochoty chodzić do tej szkoły, klasy... Mam tego dość! I tak to nic nie pomoże...
Ale grunt to nie dać sobie wskoczyć na głowę :-D Jak będzie trzeba to zrobię ostrą "jazdę". Popamiętają mnie tam jeszcze :-D
Nie warto przejmować się opinią innych... I tak kiedyś każdy pójdzie inną drogą... Kto wie gdzie nas życie poniesie ;-)
Od dziś zaczynam dietę, może to za wiele powiedziane, ale obiecałam sobie, że będę jeść mniejsze porcje i nie tknę słodyczy. To drugie mnie boli najbardziej :-D Ale trzeba się poświęcić. Chcę zrzucić parę kg na wiosnę ;-)


Pierwszy dzień po feriach... 2010-03-01

Dziś dopiero pierwszy dzień po feriach, a już po trzeciej lekcji się zwolniłam :-D Planowałam to już od wczoraj kiedy dowiedziałam się że będę siedzieć cały dzień sama, bo nikogo z kim gadam w klasie miało nie być. No i nie było. Nie chciało mi się siedzieć osiem godzin i zamulać, patrzeć w sufit i myśleć tylko, kiedy koniec. Ale od jutra grzecznie chodzę, postaram się opuszczać jak najmniej zajęć. Może mi się uda :-D Zrobiłam już porządek na biurku, jest błysk, jeszcze tylko zrobię porządek w szafie z ubraniami i spokój. Potem trzeba się wziąć za jakieś lekcje.
Coś ważnego miałam napisać, ale wyleciało mi z głowy. Whatever.
Wczoraj wieczorem usłyszałam (starą swoją drogą) piosenkę Aguilery, w której chyba się zakochałam. Może nie sama piosenka jest taka wspaniała jak jej przekaz. "Beautiful" <3 pewnie już gdzieś słyszeliście, a jak nie to warto posłuchać. I pamiętajcie: No matter what they say, words can' t bring us down.


Niedziela 2010-02-28

Dzisiaj jest typowo wiosenna pogoda za oknem. I pięknie! Oby zima już nie wróciła. Dziś kochana koleżanka z góry przyszła zapytać, czy jutro nie pojechałabym z nią na zakupy. Haha. Kiedy ja chciałam jechać to oczywiście nie miała czasu, więc pojechałam sobie sama. Więc kategorycznie odmówiłam. Do niedawna byłam na zawołanie każdego i o każdej porze. Koniec z tym :) Teraz będzie tylko coś za coś. Moim zdaniem koleżeństwo powinno "działać" w obie strony.
Przez te dwa tygodnie zapomniałam nawet, co miałam się nauczyć. Kilka zadań już porobiłam i nauczyłam się słówek z anglika, bo o tym pamiętałam. A o reszcie pewnie dowiem się jutro, i z pewnością okaże się, że na wtorek będzie 150 rzeczy do zrobienia, o których nikt wcześniej nie słyszał. Ale grunt to dobre nastawienie (którego mi brakuje). :-D
Dziś jadę na urodziny do babci. Nawet się cieszę, pooglądam sobie jej nowe mieszkanie. Niedziele i tak są do kitu, to co za różnica czy będę siedzieć w towarzystwie rodziny czy w domu przed kompem. Ostatnio doszłam do wniosku, że internet uzależnia -.- A nie wierzyłam, że to może być możliwe. Od kilku lat mam internet, ale od jakiegoś czasu kiedy nie mam co ze sobą zrobić, wchodzę na internet i po raz setny przeglądam demoty, albo siedzę na n-k, chociaż wiem, że i tak nic nowego tam się nie 'wydarzy'.


Zwykły dzień 2010-02-27

Ostatnia noc upłynęła na rozmyślaniach. Zasnęłam dopiero koło drugiej. Tak sobie myślałam, dlaczego niektórzy ludzie mają wszystko czego chcą a innym nic się nie udaje. Czy gdyby istniał Bóg, pozwoliłby na to? Podobno "pierwsi mają być ostatnimi a ostatni pierwszymi", a i tak wszyscy mają po śmierci "żyć wiecznie w Królestwie Niebieskim"... Czy to ma sens? Moim zdaniem nie, bo z jakiej racji niektórzy mają męczyć się tutaj, na Ziemi, martwić się o wszystko, a inni mogą mieć co chcą na zawołanie, po czym wszyscy kończą tak samo, w "niebie". Czasem mam wrażenie, że żyję w zakłamaniu. I nie chodzi mi tu tylko o wiarę. Cały ten świat jest zakłamany. Kocham takie metafizyczne rozważania.
Wiosna. Aż chciałoby się gdzieś wyjść, tylko gdzie? I z kim? Tak to już jest, że kiedy ktoś potrzebuje coś załatwić to masz być na zawołanie, a jeżeli ty czegoś chcesz to nagle pustka wokół ciebie... I gdzie się teraz podziewają "przyjaciele"? Czasem się zastanawiam, co to właściwie jest przyjaźń. Zawsze wydawało mi się, że to pomoc w każdej sytuacji, wspieranie bez względu na okoliczności. Dupa. Wcale tak nie jest. Ilu ludzi spotkałam przez ponad 17 lat mojego życia, którzy twierdzili że są moimi przyjaciółmi. Gdyby przyjaźń istniała, byłaby piękna, ale coraz bardziej zaczynam wątpić że w ogóle jest coś takiego. A może to ja po prostu trafiam na 'złych' ludzi.


Wiosennie ... 2010-02-26

Widać już pierwsze oznaki wiosny, a to dopiero koniec lutego. Cieplejsze powietrze, poranne promyki słońca wpadające przez okno, lekki wiaterek- to wszystko sprawia, że znowu chce się żyć! Czuję się tak, jakby ktoś wstrzyknął mi dodatkowy zastrzyk energii :-D Dziś byłam na dworze w samym sweterku i nawet mi nie było zimno :-D Dobrze, że wiosna tuż-tuż, czekałam na nią przez całą tą paskudną zimę. Swoją drogą, jeszcze nigdy tak nie przeżywałam głupiej zimy, w tym roku to była jakaś masakra :-/ To ciągłe przygnębienie, niechęć do życia- wszystko minęło! :-D I bardzo się z tego cieszę...
Trochę przeraża mnie wizja poniedziałku, znowu wróci ta pieprzona monotonia, codzienne siedzenie w szkole do minimum 14 a po lekcjach cała masa nauki i sterta zadań -.- Bynajmniej nie będę się nudzić tak jak teraz. Chociaż tak naprawdę to wolałabym chyba siedzieć w domu na tyłku i nic nie robić niż wracać do tej cholernej szkoły i znowu użerać się z niektórymi osobami. Byle jak najszybciej skończyć tą szkołę -.-
Ale żeby nie było że narzekam, jak na razie przez tą pogodę jestem bardzo pozytywnie nastawiona do wszystkiego (no prawie ;)) Już się nie mogę doczekać, aż zacznie się sezon na wycieczki rowerowe :-D Tym jakże optymistycznym akcentem kończę dzisiejszą notkę ;)


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]